W Kielcach dyskutowano o finansach

20:00 pt. 18-11-2011 — marzena

A A A

W Kielcach dyskutowano o finansach

Elżbieta Suchocka-Roguska, była sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, doradca prezesa NBP, Halina Wasilewska-Trenkner, była minister finansów, obecnie doradca prezesa NBP, profesor Jerzy Hausner i KKrzysztof Lutostański, wiceprezes zarządu FRDL.

Koniec życia na kredyt i przejadania pieniędzy, nie tylko w domowych budżetach, ale i finansach publicznych. W obliczu kryzysu najwyższa pora zacząć myśleć realnie – mówili czołowi polscy ekonomiści, którzy w piątek przyjechali do Kielc.

Profesor Jerzy Hausner, autor planu naprawy finansów publicznych, Elżbieta Suchocka-Roguska, a także Halina Wasilewska-Trenkner przyjechali, by przedstawić władzom województwa, powiatów i gmin z naszego regionu wyzwania i ryzyka stojące przed finansami samorządowymi, a także sposób na skuteczne zarządzanie finansami jednostek samorządu terytorialnego. Usłyszeliśmy o tym, co wkrótce stanie się faktem.
 

Kończą się miodowe lata, bo tak można określić ostatni czas, w których polska gospodarka świetnie prosperowała i nadrabiała zaległości. Rok 2012 będzie ostatnim momentem inwestycyjnego boomu. Potem może być znacznie gorzej, bo po pierwsze, skończą się unijne pieniądze, a po drugie, inwestycje, które powstały, trzeba będzie utrzymywać z samorządowego budżetu.
 

- Polska nie jest gospodarką w stanie kryzysu i moim zdaniem nie będzie, ale następstwa światowej recesji w innych krajach odczujemy na własnej skórze – mówił na konferencji „Jak skutecznie zarządzać finansami jednostek samorządu terytorialnego” profesor Jerzy Hausner, czołowy ekonomista. - Trzeba jednak mądrze zarządzać i oszczędzać, bo będą rosły wydatki na bezrobotnych i biednych - dodał.
 

Światowy kryzys, według Hausnera, w Polsce nie dał się odczuć do tej pory w sposób drastyczny, między innymi dzięki temu, że nie nastąpił wyraźny wzrost bezrobocia. Pracodawcy chcieli za wszelką cenę utrzymać miejsca pracy, a nie dynamikę płac. I tak powinno być dalej. Powinniśmy też nauczyć się oszczędzać, bo w porównaniu do innych krajów napędzamy własną gospodarkę głównie przez konsumpcję, a nie oszczędzanie. Ta tendencja musi być odwrotna. Spowolnienie tempa wzrostu gospodarki oczywiście nastąpi, wzrośnie też o 1 procent inflacja, ale jeśli finanse traktowane będą poważnie, nie musi być bardzo źle.
 

Marzena SMORĘDA smoreda@echodnia.eu
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (4 głosy)